zobacz wypowiedzi specjalistów przeglądaj forum bez reklam

defin

 
Cze jestem tu nowy i to mój pierwszu post. Mam taki dylemat potrzebuję analizę wiersza z okresu międzywojennego obojętnie jakiego autora. Może znacie jakieś stronki z takimi materiałami. Z góry dziękuję.

Edycia_s

 
Twórczość Juliana Przybosia na przykładzie wierszy: Gmachy, Dachy oraz Z Tatr.


Wiersz Gmachy powstał w 1927 roku, opublikowany został w 1930 roku. Napisany wolnym, bezrymowym wierszem, zdaniami głównie równoważnikowymi. Przeważają spiętrzone metafory zagęszczające znaczenia "Dachy przerwane w skłonie", "góry naładowane trudem człowieczym".

Gmachy przedstawione są jako efekt trudu ludzkiego, osiągnięć techniki i cywilizacji. Stanowią żywioł okiełznany przez człowieka. Budowniczy - Wielki Kreator - zapanował nad masą budowli i uprowadził z niej "ruch". Dzięki zastosowaniu wiedzy wyrastają "ruchy wynikłe ściśle", precyzyjnie zaplanowane przez twórcę. Wiersz wyrasta z nurtu fascynacji "miastem, masą, maszyną". Wiele elementów odwołuje się do procesu budowy: "budowniczy", "cegła", "piętra", "mury", "dachy", "gmachy".

Utwór zawiera pochwałę urbanizacji i zachwyt nad dziełem rąk ludzkich: "Pomyśleć: każda cegła spoczywa na wyjętej dłoni". Przyboś próbuje odnaleźć w tej sytuacji miejsce poety. Ma on być "wykrzyknikiem ulicy" czyli ma opisywać ulicę, jako moc intelektu i pracy fizycznej człowieka. Poezja powinna być powszechna, docierająca wszędzie, nie tylko zarezerwowana dla wybranych. Wiąże się to z hasłem futurystów "artyści na ulicę", propagującym dostępność sztuki.

Dachy to niezwykle dramatyczny utwór o podobnej do wiersza Gmachy tematyce. Przyboś ukazuje w nim triumf myśli ludzkiej nad naturą. Opisuje narodziny miasta - przedstawionego w antropomorficzny sposób. Budowle nabierają cech ludzkich, przestrzeń skręca się, miasto przeżywa bóle, jak rodząca kobieta. Organizm miejski ożywia "sześcienna dusza stolic" wędrująca "w żywym patosie konstrukcji", wspinająca się na piorunochrony, radiowe wieże, sklepienia i dachy, a potem "spadająca w dół szybów". Owa dusza miasta ożywia maszyny budowlane, świdry, oskardy, porusza nerwy globu. Czuwa też nad zakładami przemysłowymi: hutami i fabrykami. Przyboś umiejętnie maluje krajobraz przemysłowy używając określeń odnoszących się do różnych zmysłów: wzroku ("elekteryczność błyśnie"), słuchu ("świstem drgających świdrów", "warczy windami rozmachu"). W przedstawionych obrazach wszystko jest dynamiczne, w ciągłym ruchu ("ruń", "pęd (...) wwierca się", "w dół runie"). Miasto jak żywa istota ma swoje uczucia: wściekłości, rozkoszy, triumfu.

W ostatnich wersach wiersza Przyboś przypomina jednak o stałym cyklu dnia i nocy, o zmierzchu i o gwiazdach. Rozmach cywilizacji urbanistycznej nie może zakłócić naturalnego porządku świata.

Wiersz Z Tatr powstał prawdopodobnie 1 lipca 1933 roku. lecz podczas kolejnych publikacji uległ niewielkim przeróbkom. Ostateczna forma wraz z obowiązującą do dziś dedykacją ("Pamięci taterniczki, która zginęła na Zamarłej Turni") ukazała się w retrospekcyjnym tomie Miejsce na ziemi w 1945 roku.

Utwór liczy sześć "niby-strof" i 27 wersów o różnej długości. Charakterystyczne jest zestawienie wersów długich i krótkich jednowyrazowych ("i", "lecz", "gdy ", "uciszę"). Każde zdanie wiersza buduje obraz i ma własną dramaturgię. Pierwsze słowo: "słyszę" wprowadza bohatera lirycznego rozpamiętującego i przeżywającego górską tragedię. W utworze nakładają się na siebie dwa czasy: czas wydarzenia i czas poetyckiej refleksji. Dzięki temu bohater liryczny towarzyszy taterniczce w jej ostatniej wyprawie.

Przy użyciu oksymoronów poeta oddaje grozę milczących Tatr: "niewybuchły huk skał" i "gradobicie ciszy". Operowanie kontrastowymi zestawieniami to jedna z cech charakterystycznych poezji Przybosia. Inna to tzw. eksplozywizm, czyli skumulowanie w strofach dużych ilości energii. W wierszu pojawia się też ciekawa kombinacja: dwuosobowości i wspomnianego już dwuczasu.

W strofie czwartej Przyboś opisuje moment przed tragedią: "zgrzyt czekana", "obryw głazu" i "gwałtowne uderzenie serca" przeczuwającej nieszczęście turystki. Zaraz potem następuje najbardziej wstrząsający moment - odpadnięcie taterniczki od ściany. Przyboś stosuje tu niezwykły zabieg: unieruchamia spadającą kobietę, a dynamizuje nieruchomy dotąd świat: niebo spada w przepaść, ziemia przewraca się "do góry dnem krajobrazu". Przedstawiony obraz jest pełen tragizmu i patosu. Napięcie potęgują użyte przez poetę bezokoliczniki i imiesłowy. Ostatnie wersy są elipsami - z pominiętym słowem "można".

W kończących wiersz słowach autor wyraża protest ("pięść") przeciwko tragedii, zadziwienie łatwością przedstawionego zdarzenia.

Wśród cech typowych dla Przybosia należy wymienić obecny w wierszu Z Tatr autogigantyzm (podmiot liryczny kreowany jest na postać mogącą uciszać huk wody i władać górskim krajobrazem).

Interesująca jest geneza powstania utworu. Przez prawie 50 lat przeciętny odbiorca nie wiedział, komu jest dedykowany ten wiersz. Jedynie przyjaciele i biografowie Przybosia znali historię znajomości i romansu poety z jego wychowanką. Marzena Skotnicówna była uczennicą klasy VII b gimnazjum cieszyńskiego w roku szkolnym 1927/28. Przyboś uległ urokowi pięknej dziewczyny i prawdopodobnie ożeniłby się z nią, gdyby nie tatrzańska tragedia, która wydarzyła się 6 X 1929 roku. Pasją Marzeny i jej siostry Lidy była wspinaczka górska. Dziewczyny podjęły próbę pierwszego kobiecego wyjścia południową ścianą owianej ponurą sławą Zamarłej Turni. Kilka przyczyn spowodowało wypadek: zmęczenie wywołane rywalizacją z idącą wcześniej ekipą męską oraz błąd fabryczny sprzętu alpinistycznego (tzw. karabinka). Pierwsza od ściany odpadła szesnastoletnia Lida i pociągnęła za sobą asekurującą ją Marzenę. Obydwie zginęły na miejscu. Przyboś po śmierci ukochanej kontaktował się z jej matką i bratem. Odwiedził nawet, mimo słabego zdrowia i lęku wysokości miejsce tragedii.



Analiza wiersza Chopin Borysa Pasternaka.


Borys Pasternak (1890-1960) - poeta i tłumacz jeszcze niedawno marginalnie traktowany przez krytykę radziecką. Zwłaszcza powieść Doktor Żywago (1957), za którą otrzymał w 1958 roku literacką Nagrodę Nobla wywołała wiele protestów w środowisku dysydentów ZSRR.

Zresztą zmuszono pisarza do oficjalnej rezygnacji z nagrody. Mimo że poetę próbowano zakwalifikować do nurtu poezji społeczno-politycznej, Pasternak był znakomitym lirykiem, mającym istotny wpływ na kształtowanie się symbolizmu i futuryzmu rosyjskiego. Jego poezja cechowała się wielką ekspresją, kunsztowną konstrukcją, niezwykłą dynamiką. Wiele utworów poświęcił W. Szekspirowi, H. Balzakowi, F. Chopinowi i innym postaciom kultuty i sztuki.

Pasternak pisząc swój wiersz znał utwór C. K. Norwida Fortepian Szopena. Inspiracją do jego napisania było m.in. zniszczenie przez władze carskie jesienią 1863 w Warszawie słynnego instrumentu pozostałego po wielkim kompozytorze. Fortepian został wyrzucony przez okno Pałacu Zamojskich przy Nowym Świecie i rozbił się: "Ideał - sięgnął bruku" - jak napisał później Norwid. Odwołanie do tego wydarzenia znajdziemy w pierwszej i ostatniej strofie omawianego fragmentu wiersza Pasternaka; poeta tworzy charakterystyczną klamrę kompozycyjną.

Wiersz ma charakter onomatopeiczny (dźwiękonaśladowczy) - autor poprzez delikatną materię poetycką próbuje oddać nastrój i brzmienie utworów Chopina. Stąd liczne instrumentacje zgłoskowe np., "I znowu dźwięczeć, dzwonić, gonić" lub "Podsłuchać liści pieśń szelestną". Dla spotęgowania wrażenia "muzyczności" poeta zastosował liczne określenia odnoszące się do wrażeń słuchowych oraz wprowadził terminologię muzyczną np.: "Grzmi Chopin", "melodii gromy", "biją w rytm jego sonaty", "pieśń szelestna", "szmer".

Możemy odnaleźć w tekście synestezje (tzw. "barwne słyszenie"):

"Fortepianu kwiatostany
świecąc grzmiącymi obrzędami".

Opisy wrażeń odczuwanych podczas słuchania muzyki Chopina przeplatają się z motywem pędu, w jakim upłynęło życie kompozytora - głównie na emigracji w Paryżu, gdzie nie zaznał spokoju i szczęścia:

"Więc znowu spod akacji śniegu
Pod karet pęd i gwar Paryża?
Znów biec, potykać się, jak w biegu,
Życia trzęsący się dyliżans? ".

Silne nagromadzenie tropów stylistycznych rytmika i tempo wiersza decydują o tym, że czytając utwór na głos (doskonałe tłumaczenie M. Jastruna) odnosimy wrażenie, że słyszymy muzykę wielkiego polskiego kompozytora.




Bagnet na broń Władysława Broniewskiego - analiza wiersza.


Wydarzenia końca lat trzydziestych coraz wyraźniej świadczyły o nadciągającym niebezpieczeństwie wojny. W tej sytuacji "Bagnet na broń" stał się "poetyckim rozkazem mobilizacyjnym", wierszem apelem, który w prostych i bezpośrednich słowach wzywał do obrony kraju. Obrona niepodległości stała się, w pojęciu Broniewskiego, zadaniem nadrzędnym, obowiązkiem każdego Polaka. Poeta widzi nie rozwiązane problemy społeczne ówczesnej Polski - "Są w ojczyźnie rachunki krzywd, Obca dłoń ich też nie przekreśli", ale uczucie głęboko pojętej troski o losy kraju dyktuje mu strofy: "Ale krwi nie odmówi nikt: Wysączymy ją z piersi i pieśni".

Jest to obrona sprawy najważniejszej - wolności, bez której nie sposób rozwiązać problemów społecznych wewnątrz kraju. "Bagnet na broń" wiernie oddawał nastroje społeczeństwa polskiego, jednoczącego się w obliczu nadciągającego niebezpieczeństwa. Broniewskiego cechuje wielka sugestywność i prostota obrazowania: dom jako ojczyzna, a wróg, napastnik jako podpalacz, człowiek podnoszący dłoń na rzecz najbliższą - dom

. Poeta trafnie przewidział przebieg zajść, jakie wystąpiły 1 września: wojska nieprzyjaciela przychodzą w nocy i atakują znienacka.

Utwór ma także elementy o wymowie przedłużającej jego aktualność - słowa o "obcej dłoni" odnoszą się do każdego niebezpieczeństwa, które zagraża Polsce, są podkreśleniem konieczności rozwiązywania problemów wewnątrz kraju przez samych obywateli, bez względu na dzielące ich różnice zdań. Na szczególną uwagę zasługują również fragmenty wyznaczające miejsce poezji i poety w nadchodzącej walce. I tu znowu połączenie w jedno pojęcie określeń: poeta, ogniomistrz serc i słów - podkreślenie ściśle wojskowego terminu lirycznym uzupełnieniem w jednoznaczny sposób definiuje rolę człowieka pióra. Podobnie porównanie wiersza do rowu strzeleckiego podkreśla bojowy charakter poezji.

"Bagnet na broń" jest przykładem utworu o charakterze inwokacyjnym, w którym poeta bezpośrednio zwraca się do czytelnika. Jednocześnie poeta oddzielną apostrofą wyodrębnia grupę, do której zwraca się osobno: "Ogniomistrzu i serc, i słów, poeto, nie w pieśni troska".

Budowa wiersza nadaje mu wymowę rozkazu.

Podobną wymowę mają również trzy ostatnie wersy zamykające utwór. Zestawienie możliwości śmierci w nadchodzącej walce z propozycją poddania się podkreśla żołnierską wolę walki do końca.

Wiersz ten łączy w sobie coś z Marsylianki, hymnu narodowego oraz robotniczych pieśni patriotycznych. Zwroty z niego zadomowiły się w słownikach mężów stanu, często są cytowane, możemy je słyszeć na przemówieniach i wiecach. Broniewski wystąpił w roli "organizatora uczuć". Utworowi nadał formę apelu, odwołując się do pojęć prostych, łatwo przyswajalnych, zrozumiałych. Poeta wypowiada się jako jeden z tych, którzy w ojczyźnie mają rachunki krzywd, co w szczególny sposób wiąże go z towarzyszami walki i sprawia, że wiersz patriotyczny jest zarazem utworem rewolucjonisty.

"Bagnet na broń" pozwala nam zrozumieć sekret wpływu i popularności poezji Broniewskiego. Poeta potrafi nadawać poetycki wyraz uczuciom zbiorowości, potrafi uczucia te zamykać w słowo najprostsze, a zarazem najtrafniejsze, jakby właśnie przez tę zbiorowość podyktowane. Dlatego o Broniewskim możemy mówić jako o poecie ludowym. Jego poezja nasycona jest najgłębszą treścią ludzką, przemawia głównie swoją moralną siłą i powagą, imponuje odwagą przekonań. Broniewski jest w pewnym sensie poetą żywiołowym i niecierpliwym. W gniewnej namiętności bierze i zużytkowuje materiał swojej poezji w takiej postaci, w jakiej go zastaje na szerokich drogach życia. Wiersz jego jest bronią w rękach żołnierza, poeta walczy nim i uderza, ale tak, jak ktoś w afekcie uderza pierwszym znajdującym się pod ręką narzędziem, nie dbając o jakość ostrza. W gniewie nie czas na zimną kalkulację i rozwagę. Wiersz "Bagnet na broń" rozpoczyna się ostrożnym, skradającym się, trochę leniwym, trochę obojętnym krokiem rytmu "Kiedy przyjdą podpalić dom, Ten w którym mieszkasz - Polskę," aby potem - skracając i wybijając coraz szybciej łoskot sylab - wystrzelić z nagła krótkimi eksplozjami słów:

"Stań u drzwi, bagnet na broń! Trzeba krwi!"
i potem jeszcze:

"Okrzyk i rozkaz: Bagnet na broń! Bagnet na broń!"





Chyba mieści się w ramach epoki (jeszcze jej nie miałam w szkółce )

Analiza i interpreatacja wiersza "Wiosna - Dytyramb" Juliana Tuwima


Wiersz pt. Wiosna został napisany przez Juliana Tuwima w 1915 roku, a opublikowany w 1918 roku w czasopiśmie "Pro arte et studio". Utwór ten jest nawiązaniem do twórczości francuskiego poety Artura Rimbauda. Posiada on budowę nieregularną w pierwszej części, w drugiej występują zwrotki czterowersowe, 11- i 13- zgłoskowe o rymach krzyżowych (abab).

Podmiot liryczny wiersza może być utożsamiany z autorem wiersza. Podejmuje on tematy codzienności, jest komentatorem rzeczywistości. W licznych apostrofach i wykrzyknieniach, np. Tłumie, Ty masz rację!!!, zwraca się on bezpośrednio do zbiorowego adresata wiersza - tłumu. Wykrzyknienia te podkreślają emocjonalne nastawienie podmiotu lirycznego. Ludzi, do których się on zwraca, jest bardzo wiele, co uwidaczniają czytelnikowi powtórzenia (O tłumie, tłumie rozszalały) i wyliczenia (Zośki ze szwalni, Ignacze, Kamile).

Wiosna jest porą roku, kiedy cała natura budzi się do życia, jest to także w wielu kulturach symbol biologicznego i duchowego odnowienia. Wiosna to czas wegetacji, ekspansja biologii, symbol miłości, także tej zmysłowej. Podtytuł utworu Tuwima brzmi Dytyramb. Dytyramb to jeden z gatunków lirycznych starożytnej poezji greckiej, pieśń pochwalna ku czci boga wina i sztuki - Dionizosa. Święta miały charakter radosnego i pijanego marszu, czasem przechodzącego w orgie.
Dytyramb to także, w znaczeniu ogólnym podniosły utwór pochwalny. Wiersz Tuwima ma kilka cech dytyrambu, jednakże właściwie jest zaprzeczeniem tego gatunku - antydytyrambem.

"Wiosna - dytyramb" jest odejściem od wielkiej radości. Ukazuje rozgoryczenie i głęboki pesymizm, spowodowany moralnym upadkiem człowieka. Jego biologiczna natura nie dostarcza już powodów do radości, lecz do rozważań bardziej przygnębiających, smutniejszych.
Wiosna to nie tylko pora rozwijania się i rozkwitu, lecz także pora nagłego wybuchu ludzkich uczuć. Wiosna bucha żądzą, ujawnia skrywane popędy seksualne, jest okresem rui u ludzi. W utworze została przedstawiona jako święto seksu i zmysłowości. Wiersz ukazuje naturalistyczną koncepcję człowieka, jego biologizm i erotyzm. Czytelnik może wprawdzie dostrzec w wierszu apoteozę tłumu, pochwałę biologizmu, żądzy seksualnej i najbardziej elementarnych instynktów. Dzieje się tak ze względu na dużą ilość wykrzyknień i bezpośrednich zwrotów do niego. Poeta zwraca się na przykład do tłumu, zachęca go, by produkował dzieci i nurzał się w rozpuście: Na ławce, psiekrwie, na trawce, Naróbcie Polsce bachorów, Wijcie się psiekrwie, wijcie, W szynkach narożnych pijcie, Rozrzućcie więcej <>. W wierszu dostrzegam ironię, podmiot liryczny wypowiada treść odwrotną do tej, którą naprawdę chce przekazać odbiorcy. Chociaż pozornie zachęca ludzi do rozpusty, wyraża także swoją pogardę do nich, używając do nich pejoratywnych i wulgarnych określeń. Moim zdaniem, takie życie już nie cieszy obserwatora, jest ukazane przez destrukcyjny pryzmat ludzkich instynktów oraz moralnego rozkładu człowieka. Kobieta w wierszu Tuwima zostaje sprowadzona do przedmiotu rozkoszy, do symbolu seksualnego zaspokojenia: I Ciebie się pochwali, Brzuchu w biodrach szerokich, Niewiasto.
Uwarunkowania biologiczne w znaczny sposób wpływają na moralność człowieka. W wierszu dostrzec można wyraźny wpływ naturalizmu. Na człowieka negatywnie wpływają nie tylko biologizm i płciowość, ale także aglomeracja miejska. Stanowi ona źródło zepsucia, ciemne tło ludzkich poczynań. Dostrzegłem w wierszu wpływy antyurbanizmu. Poeta negatywnie ocenia rolę i znaczenie miejskiego molocha, który jest kolejnym przyczynkiem do moralnej destrukcji człowieka. Tłum w wierszu Tuwima rozsadza miasto, narzuca całemu światu swoje prawa. Wiosna to symbol biologicznego rozpasania, rodzącej się żądzy: Och, sławię ja cię tłumie wzniosłymi słowami i ciebie wiosno za to, że się zbrodniarz płodzi. Miasto niesie człowiekowi zagrożenia i niepokoje. Metafory (np. ty gnoju miasta) wartościują rozpasany tłum oraz służą szokowaniu odbiorcy. Poeta opisuje też ów tłum przy pomocy epitetów emocjonalnych np. potwór porubczy.

Poetyka wiersza zbliżona jest do ekspresjonizmu. Wiersz ten jest swoistym "krzykiem duszy". Poeci tego kierunku chcieli oddawać uczucia pełne mocy i siły, nacechowane emocjonalnie, wyrażane czasem przy użyciu brutalizmów. W wierszu został zastosowany język potoczny i wulgaryzmy (np. pędraków sromne nosicielki, bachory, brzuchate kobyły - o kobietach w ciąży). Jeszcze bardziej uwidaczniają one biologizm utworu, szokują czytelników, u wielu budząc niesmak i obrzydzenie. Duże znaczenie dla wiersza ma jego kontrastowe zestawienie tytułu (wiosna - miłość i piękno) oraz treści.

Podsumowując moją wypowiedź, w tym pełnym ekspresji wierszu Tuwim wyraził swoje obrzydzenie do wielkiego miasta, brutalnego biologizmu oraz najbardziej elementarnych instynktów jakimi kierują się ludzie w nim mieszkający. Wiosna ukazana została jako święto seksu i rozpusty. Utwór ten momentami ociera się nawet o pornografię. Wzbudził wiele kontrowersji, dzięki czemu rozsławił autora. Z patronatu nad pismem akademickim, gdzie ukazał się ten utwór ("Pro Arte Et Studio"), zrezygnowali nobliwi profesorowie Uniwersytetu Warszawskiego a z redakcji niektórzy studenci. Skonsolidowało to jedynie grupę tzw. Pikadorczyków - przyszłego Skamandra, potwierdzając ich własną wartość.



Pozdrawiam
MÓJ TEMAT NA TEGOROCZNˇ MATURĘ Z JP: Katastroficzne wizje i obrazy zagłady wdziełach literackich i filmowych. Je¶li Macie Taki Sam PISZCIE edycia_s@o2.pl RAZEM WIĘCEJ ZDZIAŁAMY:)

Analiza wiersza