zobacz wypowiedzi specjalistów przeglądaj forum bez reklam

MATKA W LITERATURZE POMOCY!!!

Mulata

 


HEJKA:)Potrzebuje jakich kolwiek materiałów na ustnom maturke z polaka na temat "Matka w literaturze"przykłady z róznych epoko co proponujecie ?CZEKAM
za twojom pomoc Pan Bóg Ci w dzieciach wynagrodzi P.S żart
[http://www.ufd.pl/forum_1/] - proponyje tą stronkę przejrzeć dokładnie
urzywająć tej stronki:
[http://www.ufd.pl/search.asp]
Меня зовут А. zanim zadasz pytanie: http://www.ufd.pl/search.asp

asiu

 
MATKA

Biblia Stary Testament
Kiedy dwie kobiety kłóciły się o dziecko i żadna z nich nie chciała ustąpić, król Salomon wydał wyrok, aby dziecko rozciąć mieczem i każdej z kobiet dać połowę. Natychmiast mógł poznać prawdziwą matkę, bo to krzyknęła, by dziecka nie zabijać i oddać tej drugiej.

Biblia Nowy Testament
Archetypem matki radosnej jest Maryja podczas zwiastowania, zaś matki cierpiącej Maryja podczas ukrzyżowania i śmierci Chrystusa. Umierając Jezus rzekł do św. Jana: Oto matka twoja, polecając jego opiece zrozpaczoną Maryję.

Mitologia
Demeter - archetyp matki kochającej, pełnej bólu i cierpienia po stracie córki Kory, poszukującej jej po całym świecie. Mówi się też o Demeter jako o matce-ziemi.
Jokasta - jednocześnie matka i żona Edypa, którego poślubiła, nie rozpoznając w nim syna, nad rodem Labdakidów ciążyła bowiem klątwa bogów. Powiesiła się, gdy poznała prawdę.

J. Bedier "Dzieje Tristana i Izoldy"
Matka Izoldy, która nieświadomie stała się przyczyną nieszczęścia córki. Przygotowała czarodziejski napój z wina i ziół, który maił wzmóc miłość Izoldy i króla Marka, a który wypili Izolda i Tristan.

J. Kochanowski "Treny"
Matka poety pojawia się w trenie XIX z Urszulką na rękach. Tłumaczy zrozpaczonemu synowi, a ojcu dziecka, że Urszulka nic nie straciła, a wiele zyskała (np. może oglądać Boga). Tu matka jest symbolem osoby niosącej ukojenie, dającej mądre recepty na życie, tzn.: ludzkie przygody ludzkie noś.

J.U. Niemcewicz "Powrót posła"
Podkomorzyna jest wzorem zarówno matki, ja też Polki, kobiety, żony i gospodyni. Podobnie jak mąż, chce wychować synów na dobrych obywateli, służących ojczyźnie. Z radością wita przybyłego do domu Walerego. Matka mądra, rozważna, patriotka.

A. Mickiewicz "Rybka"
Wiejska dziewczyna, Krysia ze związku z dziedzicem urodziła nieślubne dziecko. Zamieniona w rybkę, zjawia się zawsze, gdy stary sługa przynosi maleństwo, i przybrawszy kobiecą postać, karmi je.

A. Mickiewicz "Dziady III"
Matką cierpiącą jest tu pani Rollison. Dla swego więzionego i torturowanego syna, Janka chciała uprosić u Nowosilcowa wizytę księdza Piotra, aby ratować duszę syna. Jest on jej jedyną podporą i radością.

J. Słowacki "Do matki"
Wiersz autobiograficzny. Poetę łączy bardzo bliskie i serdeczne więzi uczuciowe z matką, stąd w utworze tym tłumaczy się on, dlaczego nie wraca do kraju i prosi matkę o wybaczenie, podając jako argument o pozostaniu za granicą to, że woli konający - nie iść na obrożę.

J. Słowacki "Rozłączenie"
Jeden z najpiękniejszych liryków tego poety, pisany w Szwajcarii, wyrażający jednocześnie żal z powodu rozstania i tęsknotę za matką oraz tym wszystkim, co rodzime, znajome (ogródek, komnata). On, biedny tułacz przebywa w innym (zupełnie dla niej obcym) świecie. Mimo to pozostają oni w ciągłej łączności uczuciowej (jej symbolem w wierszu jest biały gołąb).

J. Słowacki "Balladyna"
Dobra, czuła, kochająca i troskliwa matka dwóch córek: Aliny i Balladyny. Jednakowo kochająca obie dziewczyny, pragnąca dla nich księcia z bajki, jakim okazał się być Kirkor. Gdy po zabójstwie siostry Balladyna została królową i skazała swoją matkę na tortury, ta nawet na mękach nie wskazała na nią jako na wyrodną córkę i zbrodniarkę.

Z. Krasiński "Nie-Boska komedia"
Żona hrabiego Henryka i matka Orcia - Maria. Walcząc o miłość męża, który porzucił ją i dziecko w pogoni za ideałem, sama została poetką i syna skazała na ten sam los. Rolę matki zdecydowanie zdominowała rola żony.

F.M. Dostojewski "Zbrodnia i kara"
Katarzyna Iwanowna, macocha Soni. Z pozoru hałaśliwa i opryskliwa, a naprawdę czuła, troskliwa i dobra matka, dźwigająca krzyż w postaci codziennego zmagania się z mężem pijakiem. Choć dla Soni była tylko macochą, umiała docenić jej poświęcenie dla rodziny. Na stypie po Marmieładowie powiedziała, że wszyscy zebrani nie są warci nawet małego palca Soni.

B. Prus "Antek"
Matka Rozalki i Antka, biedna, prosta kobieta wiejska. Największym utrapieniem jej życia okazał się syn, nie nadający się do żadnej pracy na wsi, toteż po naradzie z kumem Andrzejem z bólem serca kazała synowi iść do miasta w poszukiwaniu pracy i lepszego losu.

H. Sienkiewicz "Janko Muzykant"
Matka uzdolnionego muzycznie, ubogiego chłopca wiejskiego. Od momentu urodzenia był on jej zmartwieniem: słaba fizycznie, chrowity, nie nadawał się nawet do prostszej pracy. Gdy zbity przez stójkowego umierał, przez łzy zapewniała go, że w niebie Pan Bóg da mu prawdziwe skrzypce.

M. Konopnicka "Dym"
Symbolem więzi uczuciowej, łączącej matkę i syna jest dym z fabrycznego komina, gdzie Marcyś pracuje jako palacz. Matka - uboga wdowa - prowadzi bardzo skromny dom, czeka na syna, wsłuchując się w kroki na schodach. Kształt dymu informuje ją, co w danej chwili robi syn. Po śmierci syna samotna wdowa jeszcze długie lata spogląda na dym, układający się w postać syna.

G. Zapolska "Moralność pani Dulskiej"
Tytułowa bohaterka jest despotką i kołtunką. Nie zna potrze dzieci i nie interesują jej one. Wszystko musie tylko dobrze wyglądać na zewnątrz: dziewczynki powinny umieć grać na pianinie, zachowywać się skromnie, bo cnota to skarb dziewczęcia. Natomiast syn, Zbyszko powinien się wyszumieć i lepiej jeśli to robi w czterech ścianach własnego domu. Matka przymyka oczy na romans ze służącą. Dulska nie jest dal dzieci żadnym autorytetem: Zbyszko ją wręcz lekceważy.

S. Żeromski "Ludzie bezdomni"
Wiktorowa jest ubogą, prostą kobietą. Dzieci wychowują się prawie same, gdy ona pracuje w fabryce tytoniu, a Wiktor w hucie. Ciężkie i trudne życie nie pozwala matce na okazywanie dzieciom czułości. Pozostaje jedynie troska o nie i poczucie obowiązku - to w dużym stopniu ze względu na dzieci Wiktorowie decydują się na emigrację.

W. Reymont "Chłopi"
Hanka jest bardzo dobrą i troskliwą matką. Wie, że nie może liczyć na Antka i sama musi zadbać o to, aby dzieci miały co jeść i żeby w izbie było ciepło. Gdy powstanie projekt wyjazdu do Ameryki, Hanka stanowczo zdecyduje: nie pude i dzieci na zatracenie nie dam.
Dominikowa - nierówno dzieli uczucia matczyne: Jagnę rozpieszcza i dba, by miała białe rączki, synów trzyma krótko, tylko oni pracują w gospodarstwie. Jak wszyscy starzy ludzie w Lipcach, boi się wycugu, toteż nie chce dać Szymkowi ani kawałka ziemi, zwłaszcza że ośmielił się ożenić wbrew jej woli.

S. Żeromski "Przedwiośnie"
Cezary był jedynym synem państwa Baryków, stąd matczyna miłość nie miała granic. W dzieciństwie rozpieszczony przez oboje rodziców. Po wyjeździe męża i wybuchu rewolucji w Baku troska o Cezarego i jego bezpieczeństwo stała się jedynym celem matki. Potajemnie przynosiła mąkę, urządzała samotne, dalekie wyprawy poza miasto, aby zdobyć pożywienie. Cezary docenił to bardzo późno, gdy wycieńczona wysiłkiem i ciągłym zmartwieniem o syna pani Jadwiga Barykowa umarła.

Z. Nałkowska "Granica"
Pani Żancia, matka Zenona jest uosobieniem łagodności i dobroci. Wszystko rozumie, usprawiedliwia, wybacza. Ponieważ nie miała pieniędzy na dalsze studia syna, podsunęła mu pomysł zwrócenia się do Czechlińskeigo. Zenon jest jej dumą - gdy zostaje prezydentem miasta, matka pomaga w prowadzeniu domu, wychowaniu wnuka, wspiera uczuciowo Elżbietę, tłumacząc postępowanie Zenona.
Elżbieta boi się przede wszystkim o bezpieczeństwo dziecka, gdy widzi czającą się za płotem Justynę. Zenon wymawia żonie, że lubi się chwalić małym. Gdy jednak rozpadnie się jej małżeństwo, Elżbieta nie podejmie próby samodzielnego wychowania syna, choć sama w dzieciństwie odczuwała bark matki i jej chłód uczuciowy.
Matka Elżbiety nie zajmowała się nią wcale, powierzając jej wychowanie ciotce Kolichowskiej. Sama wolała brylować w wielkim świecie. W stosunku do dorosłej córki zachowywała się jak wobec przyjaciółki lub bliskiej znajomej: grzecznie, gościnnie, poprawnie.

M. Kuncewiczowa "Cudzoziemka"
I jako kobieta i jako żona i jako człowiek Róża Żabczyńska była niezwykle trudna. Jako matka była najczęściej nie do wytrzymania. Kochała dzieci niejednakowo. Jej oczkiem w głowie był Władyś, natomiast Marta przez długi czas nie cieszyła się względami matki, dopóki ta nie odkryła, że Marta pięknie śpiewa. Róża była kapryśna, nieznośna, chimeryczna, a przede wszystkim despotyczna. Władysiowi gotowa była wybierać żonę, a Martę zmusiła, aby została śpiewaczką.

W. Gombrowicz "Ferdydurke"
Pani Młodziakowa chce być nie tylko nowoczesną kobietą i żoną, ale także wyzwoloną z mieszczańskich konwenansów matką. Głośno wyraża przy obcych osobach zdanie, że Zuta może robić, co chce i spotykać się, z kim chce. Może mieć nawet nieślubne dziecko. Wszystko to są pozory i gra - kolejna maska pani Młodziakowej: maska nowoczesnej matki. W gruncie rzeczy jest chyba równie kołtuńska jak Dulska (ostania scena w domu Młodziaków).

A. Camus "Dżuma"
Matka doktora Rieux jest jednocześnie jego przyjacielem. Wspiera go w najtrudniejszych momentach. Sama jej obecność daje doktorowi poczucie pewności. Pani Rieux jest kobietą pełną ciepła, łagodności, wsłuchaną w potrzeby innych ludzi. To z jej opanowanego i pełnego poświęceń zachowania doktor często czerpie siły do walki z dżumą. A ona rozumiała syna i jego rozterki bez słów. Jeden z piękniejszych wizerunków matki w literaturze.

G. Herling-Grudziński "Inny świat"
Aby chociaż przez dziewięć miesięcy (trzy przed rozwiązaniem i sześć na karmienie) chronić się przed ciężką pracą, kobiety w rosyjskich łagrach decydowały się na nieludzkie macierzyństwo, traktujące miłość jak spacer do wychodka. Zachodziły w ciążę, przez dziewięć miesięcy były zwolnione od pracy, później pozwalały sobie odebrać dzieci i wywieźć je w niewiadomym kierunku.

H. Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem"
Marek Edelman opowiada zarówno o matkach, które w getcie z głody jadły swoje nieżywe dzieci oraz tych, które idącym do transportu dzieciom oddawały swoje numerki życia.



Motyw Matki

Niewątpliwie najważniejszą rolą, jaką może spełniać kobieta jest rola matki, która wychowuje swe dzieci na szlachetnych i uczciwych ludzi, prawych obywateli, szczerych patriotów. To matka w głównej mierze kształtuje osobowość dziecka, wpływając na to, jakim będzie człowiekiem w dorosłym życiu. Każda prawdziwa matka kocha też swe dzieci, cierpi ich cierpieniem, gotowa jest za nie się poświęcać.
Cierpiące i kochające matki pojawiają się już w literaturze starożytnej. Oto nieszczęśliwa królowa Jokasta matka i żona Edypa na wieść o tym, że przez wiele lat żyła w kazirodczym związku, popełniła samobójstwo. Królowa Eurydyka, żona Kreona także popełnia samobójstwo, kiedy dowiaduje się o śmierci swego syna Hajmona, który targnął się na swoje życie przy zwłokach ukochanej Antygony.
Jednym z najpopularniejszych motywów literatury średniowiecznej jest motyw Matki Boskiej Bolejącej (Stabat Mater Dolorosa). Łacińska pieśń pod tym tytułem powstała w XIII wieku.
Natomiast w polskiej literaturze średniowiecznej jednym z najpiękniejszych, poetyckich utworów jest "Lament świętokrzyski", znany też jako "Żale Matki Boskiej pod krzyżem". Matka Boga w tym polskim utworze pozbawiona jest atrybutów boskości. Jej cierpienie ma wymiar ludzki, są to przeżycia zrozpaczonej matki, zmuszonej patrzeć na śmierć swego syna. Nieszczęśliwa matka prosi o współczucie:
Pożałuj rnię stary młody,
Boć mi przyszy krwawe gody:
Jednego ciem syna miała
I tego ciem ożalała.
Maryja chciałaby dzielić z synem jego mękę, błaga, aby przemówił do niej słowami ostatniej pociechy, pragnie obmyć krew spływającą z jego
ran. Niestety ciało ukochanego syna zostało zawieszone na zbyt wysokim dla niej krzyżu. W końcu matka Jezusa zwraca się do wszystkich matek, życząc im przede wszystkim, aby nigdy nie musiały cierpieć tak, jak ona sama.
W "Trenach" lana Kochanowskiego, napisanych po śmierci jego ukochanej córki pojawia się matka Orszulki, a także matka samego poety. W trenie V zmarła Orszulka została porównana do młodej oliwki, która została ścięta, przez nazbyt gorliwego ogrodnika i padła pod nogi zrozpaczonej matki i ojca. W trenie VI umierające dziecko żegna się ze swą matką słowami pieśni ludowej, śpiewanej przez pannę młodą, opuszczającą dom rodzinny:
Już ja tobie, moja matka, służyć nie będę,
Ani za rwym wdzięcznym stołem miejsca zasiądę; Pryjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać, Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać.
W trenie VII przedstawiona jest nieszczęśliwa matka Orszulki, która zamierzała wyszykować dla swej córki piękną i bogatą wyprawę, tymczasem za cały posag starczyło jej "giezłeczko" z lichej tkaniny, w którym złożono ją w trumnie.
Natomiast w trenie XTX pojawia się dawno zmarła matka poety, aby nieść swemu zrozpaczonemu synowi pocieszenie. Pojawia mu się we śnie ze zmarłą córeczką na ręku. Koi jego zbolałe serce wiadomością, że Orszulka zażywa wiecznej szczęśliwości w niebie, a przez swą przedwczesną śmierć uniknęła wiele nieszczęść i cierpień, które czekają każdego człowieka na ziemskim padole. Matka poety apeluje do jego rozsądku przypominając synowi, że wszyscy ludzie są śmiertelni, każdy ma swój wyznaczony czas życia i śmierci:
Śmiertelna jako i ty twoja dziewka była, Póki jej zamierzony kres był, póty żyła.
W literaturze polskiego oświecenia obok postaci modnych dam, bezkrytycznie naśladujących cudzoziemską modę pojawia się też pozytywny portret prawdziwej matki Polki. Jest nią Podkomorzyna, matka Walerego z komedii Juliana Ursyna Niemcewicza "Powrót posła". Wychowała ona swych synów na prawdziwych obywateli i patriotów. Jeden z nich służy w kawalerii, drugi w ziemskiej władzy administracyjnej, a najmłodszy Walery jest posłem na sejm z ramienia stronnictwa patriotycznego. Podkomorzyna i jej mąż są kochającymi rodzicami. którzy dobro i szczęście swych dzieci mają przede wszystkim na względzie. Próbują nawet wpłynąć na decyzję starosty Gadulskiego, który rękę swej jedynaczki Teresy chce oddać człowiekowi, którego ona nie kocha, błędnie przypuszczając, że Szarmancki, deklarując swą wielką miłość, nie zażąda posagu. Kiedy jednak okazuje się, że jest to pospolity łowca posagów, wówczas oddaje Teresę Waleremu, tego zaś matka nauczyła cenić zalety charakteru i kierować się sercem, a nie wielkością deklarowanego posagu.
Literatura romantyczna zdominowana została przez tematykę narodowo-wyzwoleńczą, gdyż kraj nasz znalazł się w niewoli trzech państw zaborczych. Pojawiają się więc w literaturze postacie matek, wychowujących swych synów na patriotów i cierpiących po ich stracie.
Piękną kreację Matki Polki stworzył Adam Mickiewicz w wierszu "Do matki Polki", napisanym w lipcu 1830 roku, a więc niemal w przededniu wybuchu powstania listopadowego, w drodze do Genui. Utwór rozpoczyna się apostrofą do polskich matek, aby wychowywały swych synów na patriotów. jeśli ich synowie zdradzają w dzieciństwie odwagę, szlachetność, muszą być przygotowywani do późniejszego losu spiskowca i syberyjskiego zesłańca, który walcząc skrycie i samotnie nigdy nie doczeka się należnej mu chwały. Nie czeka go bowiem chwalebna śmierć na polu walki, lecz katorżnicza praca na dalekiej Syberii. Toteż polskie matki zawczasu powinny przyzwyczajać swych synów do czekającego ich losu:
Wcześnie im ręce okręcaj łańcuchem, Do taczkowego każ zaprzęgać waza (...) By przed katowskim nie zbladnqJ obuchem, Ani się spdonit na widok powroza".
Uciemiężony naród polski nie będzie nawet mógł sławić swych bohaterów, pozostanie im jedynie płacz matek:
Zwyciężonemu za pomnik grobowy Zostaną suche drzewa szubienicy, Za tatą sławę krótki płacz kobiecy I drugie nocne rodaków rozmowy.
Postać kochającej i zrozpaczonej matki występuje też. w "Dziadach" Adama Mickiewicza, w setnie rozgrywającej się w pałacu senatora Nowosilcowa, oddelegowanego z Warszawy do Wilna dla poprowadzenia śledztwa filomatów i filaretów. W wileńskim więzieniu znajduje się też młody Rollison, uczeń wileńskiego gimnazjum, który został tak dotkliwie pobity w czasie śledztwa, że sam senator zdziwił się, iź chłopiec jeszcze żyje. Wkrótce do senatora przybywa matka Rollisona. Jest w towarzystwie Kmitowej, gdyż sama jest niewidoma. Jest zrozpaczona, złamana bólem, zaniepokojona o los syna jedynaka. Jest wdową, a syn to jedyna nadzieja jej życia. Została dopuszczona przed oblicze senatora tylko dzięki protekcji księżnej, która napisała w tej sprawie. Matka wie, że jej syna okrutnie pobito, btaga o możliwość widzenia się z nim. W końcu uzyskuje zgodę jedynie na to, aby ksiądz Piotr zobaczył się z nim. Biedna matka prosi jeszcze o poparcie młodą pannę, uczestniczkę odbywającego się właśnie balu u senatora. Senator obłudnie wyznaje, że nic nie wiedział o całej sprawie. Pełna nadziei Rollisonowa wyznaje, że zawsze wierzyła w szlachetność Nowosilcowa, który jedynie jest otoczony zgrają łotrów, Niestety zaraz po jej wyjściu senator postanawia w niezwykle perfidny sposób pozbyć się niewygodnego więźnia, o którego pyta zbyt wiele ważnych osobistości. Oprawcy rozmyślnie umożliwiają mu samobójstwo, otwierając okienko jego celi. Nieszczęśliwa matka jeszcze raz wtargnęła do salonu, zakłócając trwający bal. Przeklina oprawców swego syna i pada na wpół zemdlona. Po chwili ksiądz Piotr uzyskuje nagle zezwolenie, po uderzeniu pioruna, który zabił Doktora, aby pójśc z panią Rollison do umierającego syna.
Niezwykle głębokie i szczere uczucie łączyło z matką Juliusza Słowackiego. Skazany na rozstanie 2 nią od wczesnej młodości jest autorem pięknych, wzruszających listów, które pisał do niej przez całe życie. Także w wielu utworach lirycznych kreśli portret swej matki.
W wierszu "Testament mój", będącym swoistym pożegnaniem matki, przyjaciół i wszystkich rodaków, prosi, aby po śmierci jego serce została spalone w aloesie i oddane właśnie matce. Matka spotkała się z synem przed jego śmiercią. Na prośbę Słowackiego podążyła z dalekiej Litwy do Wrocławia w 1848 r., gdzie przybył również poeta na wieść o wybuchu powstania w Wielkopolsce, aby wziąć udział w pracach Komitetu Narodowego. Był już wówczas ciężko chory i wkrótce potem Zmarł.
W epoce pozytywizmu nadal funkcjonował portret matki Polki. Kobiety polskie na znak żałoby po powstańcach przez wiele lat chodziły w czerni. Na czarno ubiera się, mimo iż od powstania minęło dwadzieścia kilka lat, pani Andrzejowi Korczyńska, wdowa po uczestniku powstania styczniowego. Wychowuje ona samotnie swego syna Zygmunta, a poległego męża czci, jako bohatera narodowego. Ma nadzieję, że syn także wyrośnie na patriotę, zostanie malarzem i upamiętni czyn swego ojca. Niestety syn zawiódł jej wszystkie nadzieje. Wyrósł na egoistę i kosmopolitę, który wolał przebywać za granicą niż we własnej ojczyźnie. Ojca nazwał niebezpiecznym szaleńcem w wysokim stopniu niebezpiecznym, malarstwo także go nudziło. W końcu zaproponował matce, aby sprzedali majątek i wyjechali za granicę. Nieszczęsna pani Andrzejowa stwierdziła wówczas, że był to najstraszniejszy dzień w jej życiu od śmierci męża.
Kobieta matka zatroskana o los niemowlęcia pozostawionego w chacie bez opieki występuje w krótkiej nowelce Stefana Żeromskiego pt. "Zmierzch". Gibałowa pracuje wraz z mężem od świtu do nocy przy kopaniu torfu. Jest to walka o przetrwanie, o pokonanie biedy i głodu. Im robi się później, tym częściej Gibałową ogarnia strach o to maleństwo, pozostawione w chacie. Męża jednak także się boi, bo przecież już niejednokrotnie ją bił. Toteż mimo zbliżającego się zmierzchu i wielkiej trwogi Gibałowa kopie nadal, chociaż pierwsze gwiazdy pojawiają się już na niebie.
Tragiczne są losy Jadwigi Barykowej, matki Cezarego, głównego bohatera "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego. Wydana za mąż wbrew swej woli za Seweryna Barykę, podążyła wraz z nim z rodzinnych Siedlec do dalekiego i obcego jej Baku. Chociaż w kraju pozostał jej ukochany Szymon Gajowiec, Jadwiga okazała się dobrą żoną i wzorową matką. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa Seweryna wcielono do rosyjskiej armii, skąd zbiegł do legionów Piłsudskiego. Jadwiga pozostała sama w obcym kraju z dorastającym synem. Dotąd bardzo niesamodzielna i całkowicie zależna od męźa, teraz robiła wszystko, aby swemu jedynakowi zapewnić jakie takie warunki egzystencji. Z narażeniem własnego życia wyprawiała się na wieś, aby za olbrzymie sumy zdobyć mąkę i nocą upiec chleb lub podpłomyk. Opuszczona przez męża, zatroskana o los syna, przed którym w starych ruinach musiała skrywać część rodzinnego skarbu, rozmyślała o rewolucji:
Cóż to za komunizm, gdy się wedrzeć dv cudzych domów, pałaców i kościołów, które dla innych celów zostały przeznaczone i po równo podzielić się nie dadzą".
Cezary początkowo nie zdawał sobie sprawy z bezgranicznego poświęcenia matki, której siły wciąż malały. Pracowała przecież jak służąca, prała, sprzątała, gotowała. Posiwiała gwałtownie, zgarbiła się, zaczęła się podpierać sękatym kijem. Wówczas dopiero Cezary dostrzegł jej wyprawy
za miasto, wyobrażał sobie, jak słania się na wątłych nogach, wlokąc w worku, pod grożbą kary śmierci, dla niego zboże. Sam nagle też wydoroślał. Z czułością okrywał ją nocą, uspokajał, wyręczał w domowych zajęciach. Bardzo zbliżyły ich też wspólne wyprawy do portu, gdzie oczekiwali na powrót ojca. Cezary otrzymał fałszywą - jak się później okazało - informację o śmierci ojca, lecz nie miał dość odwagi, aby powiedzieć o tym matce, która zadręczała się myślą, co się stanie z Czarusiem po jej śmierci. Ta śmierć nadeszła wkrótce, gdyż pani Jadwiga udzieliła schronienia spotkanej w porcie rosyjskiej księżnej Szczerbatow Mamajew i jej czterem córkom. Skierowana do ciężkich robót w porcie, bita i katowana wkrótce zmarła, z okrutną świadomością, że jej ukochany syn pozostaje sam jeden na świecie w obcym i wrogim kraj u.
W okresie drugiej wojny światowej odżywa w literaturze portret matki Polki, kobiety patriotki. Odnajdujemy go w wierszu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "Elegia o... chłopcu polskim". Jest to monolog liryczny zrozpaczonej matki, skierowany do poległego syna, który będąc u progu swego życia, został pozbawiony pięknych snów i marzeń, osaczony przez historię, musiał stać się uczestnikiem tragicznych wojennych wydarzeń:
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Przemierzając nocą partyzanckie szlaki młody żołnierz uczył się swej ziemi ojczystej "na pamięć". Niestety nadeszła ta czarna, tragiczna noc, kiedy "polskiego chłopca" trafiła kula wroga. Oto wizja śmierci widziana przez cierpiącą matkę:
Zanim padłeś jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką, czy to była kula, synku, czy to serce pękło.
Równie tragiczna jest sytuacja tytułowej bohaterki wiersza Tadeusza Różewicza "Matka powieszonych". Poeta, nawiązując do wydarzeń wojennych, przedstawia rozpaczającą, obłąkaną po stracie synów matkę. Poeta stosuje sugestywne metafory, pisząc o matce, która "siwą głowę niesie w rękach, jak ciężką bryłę", porównując ją do "pomylonej syreny", która "wyje do obrzękłego księżyca". Najbardziej jednak trapi poetę obojętność ludzi, głuchych na cierpienie nieszczęśliwej kobiety, która "ociera się o szorstką skórę tłumu".
Podobny motyw znajduje się w wierszu Czesława Miłosza zatytułowanym "Ballada". Utwór został napisany w 1958 roku w Montgeron, dedykowany Jerzemu Andrzejewskiemu, a poświęcony poległemu w czasie powstania warszawskiego Tadeuszowi Gajcemu. Jednocześnie jest wyrazem poetyckiego hołdu, złożonego matce Polce, rozpaczającej po stracie jedynego syna, pielęgnującej pieczołowicie jego grób. Dla cierpiącej matki czas zatrzymał się w miejscu, chociaż inni powrócili już do normalnego życia. Myśli nieszczęśliwej matki są pełne goryczy -nie tylko narzeczona i przyjaciele zapomnieli o nim, osąd historii też jest niesprawiedliwy:
Zbudowali w Warszawie pomniki A na żadnym twojego imienia".
Czas zatrzymał się nie tylko dla cierpiącej matki, ale także dla jej poległego syna, który już, na zawsze pozostanie dwudziestodwuletni. Tragizm śmierci młodego bohatera potęguje stwierdzenie, że już nigdy nie usłyszy on huku lodów w rzece wiosną, nie zobaczy rozkwitającego w ciemnym lesie zawilca, nie poczuje odurzającego zapachu czeremchy. Tragiczny jest ów bezsens śmierci w zestawieniu z odwieczną urodą przyrody. Matce pozostały wspomnienia i tragiczne, pełne rozterek pytanie:
Mówiq, synku, Źe wstydzić się trzeba, Że niedobrej broniteś ty sprawy,
A ja nie wiem, niechaj Bóg osądzi, Kiedy z tobą rozmawiać nie mogę".
Sylwetkę cierpiącej matki kreuje też Leon Kruczkowski w dramacie "Niemcy". Jest nią Norweżka pani Soerensen, która w okupowanej przez hitlerowskie Niemcy ojczyźnie przychodzi błagać Williego Sonnenbrucha o łaskę dla jej więzionego i torturowanego syna. Zalękniona i Zrozpaczona, gotowa jest za bezcen oddać drogocenny naszyjnik, rodzinny klejnot, nie wiedząc, że brutalny gestapowiec perfidnie wykorzystuje sytuację, drwi z jej macierzyńskich uczuć, obiecując uwolnić więżnia, który jak się później okazało już wcześniej "wymknął im się z rąk", gdyż zmarł w trakcie tortur. Postępowanie Willego jest tym bardziej nieludzkie, że naszyjnik wyłudził on od nieszczęsnej pani Soerensen dla swojej matki, którą rzekomo bardzo kochał.
Tak więc kreacje matek to najpiękniejsze literackie postacie. Cierpią, płaczą po stracie swych synów, a jednak wychowują ich na bohaterów i patriotów. To one kształtują osobowość młodego człowieka, jego postawę wobec świata i innych ludzi. Toteż właśnie od nich zależy wizja współczesnego świata.

[z [www.motywy.stronahttp://www.pl]]

WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!

asiu

 
Rózne obrazy matki w literaturze


Mama- jedno słowo, a znaczy tak wiele: ciepło, miłość, troskę, pociechę. Ona nie tylko dała nam życie, lecz także nieustannie nam towarzyszy. To ona nas wychowuje. Jest z nami podczas wzlotów, a także naszych upadków. To ona troszczy się i nas wspiera. W momencie naszych urodzin powstaje nieśmiertelna i najsilniejsza z więzi- więź między matką a dzieckiem, które będzie trwać zawsze pomimo wszelkich zakrętów na drodze życia.

J.Słowacki w "Balladynie" ukazuje matkę dobrą, czułą, kochającą i troskliwą, która wychowuje dwie córki- złą (Balladynę) i dobrą (Alinę). Matka jednakowo kocha obie dziewczyny bez względu na ich charaktery. Pragnie dla nich księcia z bajki, jakim okazał się być Kirkor. Gdy po zabójstwie siostry Balladyna zostaje królową, skazuje swoja matkę na tortury. Ta jednak nie przestaje jej kochać. Nadal kocha, bo przecież to jej rodzone dziecko. Córka nie odwzajemnia uczuć matki i nie czuje żadnej z nią więzi. Wypędza ją z zamku i pozwala jej umrzeć z zimna.

Mamy kochają swoje dzieci bez względu na wszystko. Czasem jednak kochają za bardzo i nie są zbyt bezwzględne. W "My, dzieci w Dworca Zoo" można zauważyć, że mama głównej bohaterki jednak nie potrafiła być bezwzględna, a nawet okrutna, aby pomóc swojej córce uporać się z nałogiem. To największe wyzwanie dla matczynej miłości. Cała sytuacja przerosła ją. Chciała pomóc, ale nie mogła poradzić sobie z odpowiednim rozumienie bycia dobrą mama dla swojego dziecka. Nie chciała wyrządzić córce żadnej krzywdy, mimo że to była jedyna droga do uratowania jej z nałogu.

Mama jest dla dziecka kimś wyjątkowym. Od samego początku życia mama jest pierwsza i najważniejszą nauczycielką dziecka. W wierszu K.I.Gałczyńskiego "Spotkanie z matką" autor mówi nam, że to mama przekazuje wiedzę o najważniejszych prawach rządzących światem. Ta nauka towarzyszy człowiekowi przez całe życie. A gdy matki zabraknie, właśnie w codziennych rzeczach, w małych cudach przyrody można "spotkać" te najbardziej kochającą nas osobę.

Miłość mamy jest bezgraniczna. Martwi się o swoje pociechy. Byłaby gotowa pójść w ogień, gdyby jej dziecko byłoby w niebezpieczeństwie. Mimo że ma swoje życie, zawsze będzie się troszczyć o swojego syna lub córkę. Cytat J. Słowackiego ukazuje matkę w tymże obrazie:

"W ciemnościach stoi postać matczyna,

niby idąc ku tęczowej bramie.

Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię,

A w oczach widać, że patrzy na syna."

Zawsze będzie starała się pomóc. Nigdy nas nie odepchnie i nigdy nie opuści nas w drodze "ku tęczowej bramie".

Jednakże zdarzają się też inne matki, które są źródłem cierpienia swojego i dziecka. W powieści "Paulina.doc" Marty Fox, młoda mama biła swoje dziecko. Miała problemy emocjonalne. Tak bardzo się starała zapewnić córce dobre, lepsze życie od swojego, że dziecko znienawidziło ją. Matka starała się jak tylko mogła, ale zapomniała o najważniejszym- o dawaniu i okazywaniu miłości. Dziecko niekochane przestaje kochać swoją mamę, gdy ta nie okazuje mu miłości.

Wątek matki przeplata się w wielu powieściach i wierszach, gdyż mama towarzyszy każdemu z nas przez całe życie, pisarzowi i poetom również. To właśnie też dzięki nim, mamom, jesteśmy takimi, jakimi jesteśmy.

[z [www.sciagawa.pl]]
WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!

asiu

 
Motyw Matki Polki.

Dygresja początkowa wcale nie potrzebna. Jak wiadomo dzieci nie biorą się z powietrza, każdy z nas ma osobę, która nas wydała na świat. Naturalnym odruchem każdej matki po porodzie (a nawet przed) staje się troska o dobre i wygodne życie własnego dziecka. Czasem bywa tak, że sytuacja nie pozwala aby dać potomkowi wszystko to, co by się chciało. Do takich przypadków należy z pewnością wybuch wojny i życie pod okupacją.

Pisarze liryczni w swojej twórczości upodobali sobie motyw matki Polki, do którego przypisywali los Polski (matka) i jej obywateli (dzieci). Jednym z pierwszych twórców był Adam Mickiewicz, który w wierszu "Do matki Polki" próbuje wykreować model wychowania młodego Polaka. Matka ma przygotować syna do boju, do zwycięstwa. Syn ma walczyć ze świadomością, że zginie, bez chwały, bez zmartwychwstania. Rodzicielka już w dzieciństwie (jeżeli można to nazwać dzieciństwem) przygotowuje potomka na niewolę i śmierć. Katowski obuch i ręce skute łańcuchem przedstawiajace niewolnika mają stać się rzeczywistością.

Zastanawiając się czy takie wychowanie ma sens trafiamy na wiersz Juliusza Słowackiego "Do matki". W utworze tym spotykamy się już z wykształconym synem. Wychowanie matki odniosło skutek, jej potomek jest zahartowany i przygotowany do boju na śmierć i życie.
W czasie drugiej wojny światowej Józef Czapski "Na nieludzkiej ziemi" wspomina wiersz romantyczny (m.in. "Do matki Polki") co sygnalizuje powrót do schematu matki Polki ukazanego w romantyzmie.

I tak Tadeusz Borowski w "Kolędzie złej" wymaga od matki surowego traktowania syna, aby nie dawała mu miłości i czułości. Następuje odwrócenie rzeczywistości. Znów twarde wychowanie ma przygotować do wojny, ma to go zahartować i skierować na odpowiedni tor myślenia, żeby nie zasmakował, bo to mogłoby go zgubić.

W "Elegii o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego wojna oddzieliła chłopca od matki. Był to przymus wojny. Edukacja wojenna musi teraz być wykorzystana, trzeba zapomnieć o wszystkim, aby przetrwać. Lecz nie do końca udało się wykorzenić ludzkie uczucia. Znak krzyża przed śmiercią świadczy o tym, że nie da się zatrzeć człowieczeństwa do końca.


Trzeba jednak się zastanowić czy większą tragedią jest śmierć dla umierającego, czy dla tych których pozostawia on w świecie żywych. W "Matce powieszonych" Tadeusza Różewicza matka po stracie syna nie ma już chęci do życia, jest bliska szaleństwu. Sytuacja rodzicielki jest beznadziejna, gdyż nie może mieć już dziecka. Otoczenie jest dla niej nieprzychylne. Obojętność środowiska sprawia, iż matka czuje się strasznie samotna. Mamy tu do czynienia z kobietą świadomą swojej tragedii.

W romantyzmie Adam Mickiewicz w IV części "Dziadów" ukazuje cierpiącą matkę (pani Rolinsonowa), której syn był więziony przez Rosjan. Matka stara się o widzenie z synem, chociaż czuje, że on już nie żyje.

W "Balladzie" Czesława Miłosza spotykamy się z matką, której dziecko zginęło podczas wojny. Kobieta ta jest wcieleniem wszystkich matek, których dzieci poległy za ojczyznę, zaś przedstawiony grób kogoś z pokolenia Kolumbów symbolizuje hekatombę całego pokolenia Kolumbów. Matka zastanawia się nad sensem śmierci jej syna. Obraz jest smutny, gdyż miejsce, w którym przebywa niewiasta jest nijakie, a wszystko co jest wokół jest dynamiczne i barwne. Czas dla tej kobiety zatrzymał się wraz ze śmiercią syna, świat biegnie swoim torem a matka wciąż ma w pamięci obraz syna i ból po jego utracie. Matka zastanawia się dlaczego nikt nie pamięta, czego dokonał jej syn, a niektórzy nawet wykorzystują jego śmierć do innych celów.

[z [prace.sciaga.pl/]]
WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!

asiu

 
Portret kobiety w literaturze polskiej
Temat jest nieco szowinistyczny i tendencyjny. Dlaczego nie każe się opisać nigdy portretu mężczyzny w literaturze? Zawsze kobieta. Czyżby nie był to przejaw dyskryminacji płci? Zwłaszcza, że samo sformułowanie tematu nie jest doskonałe. Przecież jest faktem oczywistym, że literatura polska nie wytworzyła jednego portretu kobiety, który posiadałby jakieś typowe dla siebie cechy. Tak wiele kobiet zostało na kartach narodowej literatury opisanych, że nie sposób z tej wielości charakterów i usposobień utworzyć jakiegoś jednego portretu. Nadto, trzeba zauważyć, że przez długi czas literatura tworzona była wyłącznie przez mężczyzn, co trzeba brać pod uwagę, jeśli chcemy przyjrzeć się bliżej kobietom przedstawionym w literaturze.

Kobiety w literaturze polskiej były ukazywane w skrajnie różny sposób. Zdarzały się wśród nich prawdziwe bohaterki, niemalże mitologiczne heroiny, których poświęcenie przewyższało niekiedy ofiary męskich bohaterów, ale opisywano też lekkomyślne trzpiotki, puste, bezwartościowe, zwodzące na pokuszenie całkiem porządnych mężczyzn. Osobne, utrwalone miejsce w polskiej literaturze ma kobieta obdarzona błogosławieństwem dzieci. Mówi się o niej Matka-Polka i niekiedy stawia się jej nawet pomniki. Matka-Polka, w przeciwieństwie do innych rodzajów kobiet ukazywanych na kartach literatury, posiada charakterystyczne i niezmienne cechy. Ale nim o niej powiemy, przyjrzyjmy się portretowi zwykłej kobiety.

Kobieta, widziana przeważnie męskimi oczyma, stworzona została przez Boga głównie po to, aby mężczyzna się w swoim życiu nie nudził. Kobieta dostarczała i dostarcza mężczyźnie wszelkich podniet niezbędnych do ciekawego życia. Kobietę można kochać (platonicznie, fizycznie) można ją nienawidzić, można nią pogardzać lub ubóstwiać. Kobieta, mówiąc ogólnie, jest wdzięcznym obiektem męskich uczuć o mocno zróżnicowanej skali. Ponadto ma tę cudowną zaletę, że przeważająca większość przedstawicielek gatunku kobiety posiada bardzo przydatne umiejętności gotowania, prania i sprzątania, które pozwalają mężczyźnie bez skrępowania przyziemnymi sprawami żywić do niej różnorakie uczucia oraz malować jej wielobarwny portret.

Ale jak bardzo zróżnicowany jest to portret świadczyć może o tym przykład, że nawet w twórczości jednego poety mogą występować skrajnie różne obrazy kobiety. Nie trzeba daleko szukać, aby tę tezę potwierdzić. Sięgnijmy do twórczości naszego największego wieszcza - Adama Mickiewicza.

Otóż Mickiewicz, o którym skądinąd wiadomo, iż miał znaczną słabość do kobiet, pisze w swych "Dziadach" takie gorzkie słowa: "Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto!" Jakiż on daje portret temu przemiłemu stworzeniu, które dobry Bóg stworzył na to, aby się mężczyźnie nie ckniło w rajskim ogrodzie? Z pewnością nie jest to najbardziej pochlebny wizerunek, jaki można wystawić kobiecie.

Ten sam Adam Mickiewicz w bardzo ładnym i wdzięcznym wierszyku pt. "Śmierć pułkownika" taki kreśli portret kobiety: "Lecz ten wódz, choć w żołnierskiej odzieży, Jakie piękne dziewicze ma lica? Jaką pierś? - Ach, to była dziewica, To Litwinka, dziewica-bohater, Wódz Powstańców - Emilija Plater." Zaprawdę, trudno o większe pochlebstwo, o większą słodycz, niźli te, które w tych kilku wersach zawarł Mickiewicz. Chociaż, jeśli przyjrzeć się bliżej temu fragmentowi, ujawnią się niektóre cechy piszącego: ksenofobia i nacjonalizm (to Litwinka, jak on to podkreśla!), wyraźny podtekst seksualny, ocierający się o próg molestowania (te lica, ta pierś, tak się pisze o obiekcie fizycznej żądzy - czy Mickiewicz tak samo by się zachwycał, gdyby tam leżała osoba, powiedzmy metaforycznie, drugiej młodości i takiejż urody?) i to zaściankowe uniesienie: Dziewica! Czyżby wieszcz nie wiedział, że niejedna panienka, zwłaszcza taka, co bardzo lubi przygody, bardziej jest doświadczona niż mężatka z wieloletnim stażem? Ale wszystkie ujawnione tu fakty odnoszą się do Mickiewicza, nie umniejszają zaś wcale splendoru i glorii, z jaką ukazuje on bohaterkę swego wiersza.

Gdzie leży więc pies pogrzebany? Jaki jest portret kobiety w polskiej literaturze? Kto mądry, kto powie? Nikt chyba. Nie ma bowiem jednego obrazu kobiety w literaturze, tak jak nie ma jednej kobiety na świecie. I całe szczęście, cóż bowiem warte byłoby ludzkie życie, gdyby istniał tylko jeden typ kobiety? Gdzież podziałby się ten miły dreszcz emocji, który towarzyszy zawsze poznaniu kolejnej przedstawicielki płci słabszej, która czasem potrafi jednak zdominować najmocniejsze egzemplarze tej silniejszej części ludzkości?

Jaka jednak jest prawda o kobietach, skoro nasz wielki wieszcz, któremu nie sposób odmówić w pewnych sprawach autorytetu, dał tak sprzeczne o nich informacje? Może rozwiązaniem będzie sięgnięcie do literatury napisanej przez kobietę, któż bowiem powinien lepiej znać kobiety, niż nie one same?

Weźmy się od razu do klasyki. Śledzenie losów bohaterek powieści Elizy Orzeszkowej "Nad Niemnem" nie rozwieje jednak naszych wątpliwości w stosunku do kobiet. W powieści tej mamy bowiem dwie bohaterki, które prezentują zupełnie różne oblicza kobiecej osobowości. Emilia Korczyńska jest osobą wielce antypatyczną. Zadręcza siebie, męża i rodzinę. Wciąż cierpi z powodu wyimaginowanych schorzeń. Wyrzuca mężowi, że się nią nie zajmuje, iż nie dostarcza jej wystarczającej ilości duchowych podniet, nie zauważa jednak zupełnie tego, że biedny Benedykt orze jak wół, aby zapewnić jej godziwy status materialny. Czegóż jednak by nie dokonał, zawsze pani Emilii będzie mało, zawsze będzie nie to, co miało być. Emila jest nieuleczalną chyba malkontentką, toteż nic dziwnego, że Benedykt woli przebywać w polu niż wysłuchiwać w domu sarkań kapryśnej żony.

Jednak w tym samym Korczynie mieszka druga kobieta, która jest istnym przeciwieństwem Emilii. Każdy już chyba zgaduje, że mam na myśli Justynę Orzelską. Jest ona skromna cicha, pracowita, uosabia wszelkie cnoty, jakimi może się odznaczać kobieta. Lubi proste życie, zamorskie podróże nawet przez myśl jej nie przechodzą. Umie cenić swą godność, odrzuca propozycje zmanierowanego Zygmunta oraz morfinisty Różyca. Gardzi pieniędzmi, ceni prawdziwe, szczere uczucie, którym darzy ją Jan Bohatyrowicz.

Widać więc, że nawet kobieta nie broni swych towarzyszek. Potrafi pokazać je w bardzo negatywnym świetle, nie oszczędzając żadnej z ich możliwych przywar. Dla zrównoważenia tego negatywnego portretu daje jednak przeciwwagę w postaci Justyny. I ani w opisie Emilii, ani w portrecie Justyny Orzeszkowa ani się nie myli, ani nie przesadza. Różne bowiem kobiety chodzą po ziemi, różne mają zalety i różne przywary. Nie sposób z tego bogactwa ludzkich cech stworzyć jednego, harmonijnego portretu.

Jeden tylko jest obraz kobiety, który w polskiej literaturze trwa i nie ulega właściwie zmianom. To wspomniany już obraz Matki-Polki, która jest postacią pełną cierpienia, skazaną przez okrutny los na opłakiwanie własnych dziatek, poległych w kolejnej walce o wolność. Taka jest Matka-Polka i u Mickiewicza w wierszu "Do Matki Polki", taka też jest w utworze Baczyńskiego "Elegia o chłopcu polskim". Taka wreszcie jawi się w społecznej wyobraźni: o szlachetnym, ale zniszczonym przez czas i cierpienie obliczu, ze smutnymi oczyma, utkwionymi gdzieś w niewidoczną dal. Tego obrazu nie ukształtowała jednak socjologiczna obserwacja, jak to miało w przypadku portretów zwykłych kobiet. Ten obraz to mit, wybudowany przez naszą pełną martyrologii historię. I mimo że wielu twórców jest zgodnych co do jego kształtu, nie należy się łudzić, iż zgodny jest on z prawdą...

[z [www.wypracow.com]]
WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!

asiu

 

Motyw matki w literaturze młodzieżowej

Motyw rodziny pojawił się w literaturze społeczno-obyczajowej wraz ze wzbogacaniem kręgów tematycznych oraz środków artystycznego wyrazu dopiero po 1956 roku. Wówczas to poddano wnikliwej analizie literackiej życie dzieci w środowisku rodzinnym, atmosferę wychowawczą panującą w domu, konflikty rodzinne i ich wpływ na postawy młodych bohaterów, a także wzajemne stosunki między dziećmi i rodzicami. Problemy te podjęli w swej twórczości m.in. Jadwiga Korczakowska, Mira Jaworczakowa, Hanna Ożogowska, Wanda Żółkiewska, Maria Terlikowska, Irena Jurgielewiczowa, Natalia Rolleczek, Barbara Górkiewiczowa, Janusz Domagalik.
Należy podkreślić, że sfera życia rodzinnego i wzajemne stosunki między dziećmi i rodzicami inaczej były przedstawiane w literaturze dziecięcej, inaczej zaś w utworach dla młodzieży. Zauważało się to w zróżnicowaniach treściowo-formalnych, w świadomie stosowanych uproszczeniach w kreowanej wizji życia i w odmiennych konwencjach literackich. Różnice te uwarunkowane były względami wychowawczymi i możliwościami percepcyjnymi młodych odbiorców.
Zdecydowanie poważniejsze problemy doszły do głosu w prozie obyczajowej adresowanej do czytelników starszych, w której pojawił się obraz rodziny nie tylko szczęśliwej, wewnętrznie zintegrowanej, podobnie jak w utworach dla młodszych odbiorców, ale także rozbitej i skłóconej. Często ukazywano w niej przeróżne konflikty rodzinne oraz komplikacje wynikłe z rozkładu małżeństwa, rzutujące na postawy młodych bohaterów i ich życiowy start.
Nasilenie zainteresowań pisarzy tą tematyką było z jednej strony reakcją na dominującą w latach wcześniejszych (przed 1956 rokiem) problematyką "szerokiego planu społecznego", eksponowanie zagadnień ogólnonarodowych i ideowych, połączoną z niedostatkiem książek o najbliższym dziecku kręgu społecznym. Z drugiej zaś strony stanowiło ono wyraz niepokoju wobec wielu negatywnych zjawisk wychowawczych, takich jak ogólne obniżenie się autorytetu starszej generacji, niewydolność wychowawczą i opiekuńczą wielu rodzin związaną ze wzrostem zatrudnienia kobiet, nasilenie się przestępczości młodzieży. Rozważano wówczas, czy należy przemilczać w utworach literackich negatywne zjawiska społeczne, jeśli dziecko i tak styka się z nimi w życiu? Efektem tychże dywagacji było ukazanie się na początku lat sześćdziesiątych stosunkowo wielu powieści "gorzkich", ukazujących rodziny rozbite, osamotnienie dziecka w świecie dorosłych, eksponujących bariery dzielące pokolenie ojców i dzieci. W powieściach mniej nasyconych goryczą, kończących się zazwyczaj szczęśliwie i zawierających wiedzę o życiu bardziej wyważoną, obraz rodziny znacznie się zmienia.
Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych treści ideowo-wychowawcze powieści dla młodzieży ulegają dalszym modyfikacjom, u których źródeł wyczuć można intencje wzmocnienia roli rodziny w społeczeństwie i podtrzymania jej autorytetu, a także wytwarzania poczucia wspólnoty i więzi między pokoleniami. Wyrazem tego jest złagodzenie obrazu drastycznych konfliktów rodzinnych, zwłaszcza zaś odejście od problematyki rozwodów, ukazywanie rodziny spójnej i zżytej, która może być oparciem dla dojrzewającej jednostki, prezentowanie wartości, jakie wniosło w życie pokolenie rodziców. Zmienia się też w obrazie literackim rodziny pozycja ludzi starszych - pokolenia dziadków, którym często przypisuje się istotną rolę w cementowaniu rodziny, dowodząc, że wzajemne zrozumienie częściej pojawia się między młodym a "trzecim pokoleniem" niż między rodzicami a dziećmi.

Czytając literaturę młodzieżową atorstwa Małgorzaty Musierowicz, należy przyjrzeć się wnikliwie, jak jawią się młodemu czytelnikowi literackie mamy. Ich osobowości są bardzo różne, ale w każdym z tytułów pojawia się matka, która ma "nieco ponad czterdzieści lat, wygląda na więcej, gdyż jej twarz nosi ślady wszelkich trosk i kłopotów, których nie dopuszcza do głębin świadomości" (Kwiat kalafiora, s. 12). I właśnie ten typ kobiety jest ujmujący i zadziwia. W jaki sposób potrafi ona czerpać siły, aby stawiać czoła kolejnym problemom, wyzwaniom, niespełnionym marzeniom? A jednak w całym swym jestestwie potrafi zachować "względną równowagę ducha tylko dzięki specjalnemu systemowi, wypracowanemu przez długoletni trening psychiczny" (Kwiat kalafiora, s. 12)! Jakże musi być silna wewnętrznie, gdy w domu ma kilka córek, a każdą o innej osobowości. Mąż, najczęściej filolog albo urzędnik - zapracowany, ale nie ten "który mógłby zbić majątek" (Kwiat kalafiora, s. 14). A do tego życie w tak trudnych warunkach: kaflowe piece i węgiel zdobywany podstępami, spróchniałe podłogi i mieszkanie remontowane być może w latach dwudziestych. Cóż pozostaje matce w takich okolicznościach? Przestaje pracować, zajmuje się wyłącznie domem oraz wychowywaniem dzieci i zarobkuje "ściboląc na maszynie dziewiarskiej (...), który to rodzaj zarobkowania, aczkolwiek niekrępujący, nie należał bynajmniej do popłatnych" (Kwiat kalafiora, s. 14). Tak więc zaabsorbowana gospodarstwem matka mimo trudu, zmęczenia i problemów, które przynosi każdy nowy dzień, sprawia, że w jej domu zawsze "pachnie smacznie i ciepło" (Opium w rosole, s. 49). I nikt z domowników nie musi martwić się jej zmartwieniami. Tylko ona zna arkana kuchni, potrafi niemal z niczego wyczarować smaczny posiłek, ze starej swojej sukienki uszyć ciekawą młodzieżową kreację ku radości jej nowej właścicielki. W każdej sytuacji potrafi pocieszyć, doradzić i jest "jedną z tych osób, które nie potrafiłyby z pewnością napisać pracy naukowej ani też poematu, ale które za to bez wahania przygarną bezdomnego kota, bez narzekań wychowają gromadę dzieci" (Opium w rosole, s. 11). I jest to dla niej cel nadrzędny - wychować mądrze, w szacunku do siebie i innych, a co najważniejsze nauczyć miłości. Sama jest tego przykładem, gdy wyznaje przed nauczycielką swych dzieci: "Ja jestem niewykształcona, pani profesor, ja umiem tylko kochać te moje dzieci i kocham je szczerze, a jakby trzeba było, to ja za nie życie oddam" (Opium w rosole, s. 120). Jej miłość jest miłością dojrzałą, rozsądną, ale także sprawiedliwą, gdy trzeba, to posługuje się dyscypliną (nawet dość często), sama czując w sercu wielki żal (s. 119). Mimo takich momentów swojego macierzyństwa szczerze wierzy w swoje dzieci, nawet wówczas, gdy musi się za nie wstydzić. Jest pełna ufności, że z każdym dniem jej cierpliwa dobroć zaowocuje "To jest naprawdę dobre dziecko. Ja z nim porozmawiam i on się na pewno poprawi" (Opium w rosole, s. 121). Jest matką pełną otwartości, gotowości do niesienia pomocy swoim pociechom nawet wtedy, gdy im się wydaje, że jej nie potrzebują. Dorosłej córce, matce jej wnucząt potrafi jawić się dobrym aniołem i "znaleźć się przy niej właśnie wtedy, kiedy była najbardziej potrzebna" (Noelka, s. 24). I dla mnie ta osobowość matki jest najpiękniejsza w prozie Małgorzaty Musierowicz. Jak same dzieci o niej mówią: "zawsze przecież musi być opanowana, sceptyczna i apodyktyczna" (Noelka, s. 22), ale gdzieś tam w sercu na dnie wrażliwa, romantyczna (chętnie wraca do zdjęć sprzed lat) i kochana. Dlaczego musi? Ponieważ całe jej życie, dom, a nade wszystko macierzyństwo nie byłoby tak uporządkowane, w miarę możliwości spokojne i owocne tak, jak ona sama tego pragnie. I choć życie dostarcza jej trosk w postaci choroby, samotności rozwiedzionej córki, czy niedostatku, to jej twarz jest zawsze "myśląca, dobra i szlachetna, a błękitne oczy patrzą wesoło, mądrze i kochająco" (Ida sierpniowa, s. 159).

Innym motywem matki jest kobieta, która "wolała, by nie nazywać jej mamą, zwłaszcza przy gościach" (Brulion Bebe B., s. 15)! Zadziwiające! Nie chce przyznawać się do swego macierzyństwa! Dla swoich dzieci jest raczej starszą koleżanką (nie należy mylić z przyjaciółką), ale niestety w niezbyt pozytywnym znaczeniu. Mąż ją opuścił, a więc w wychowaniu dzieci wyraźnie brakowało męskiej ręki. Bardzo lubi zmieniać mieszkanie, a jeszcze bardziej "wypełniać je po brzegi swoją kapryśną, zmienną osobowością" (Brulion Bebe B., s. 13). Dzieci przyglądają się swojej matce "z uwielbieniem i odrobiną lęku" (Brulion Bebe B., s. 13), kochają ją, ale także uznają za niezaradną i roztargnioną. Jej życie to chaos. Chaos wewnętrzny - mieszają się w niej na przemian: śmiech, płacz, szaleńcza euforia, napady depresji. Wszystko to jest jej udziałem bardzo intensywnie. Chaos zewnętrzny to jej dom i życie. Jej dom jest dziwny, ascetyczny i wyrafinowany zarazem, ale nigdy do końca nie urządzony. Uważa, że jest to miejsce, "gdzie można się schować przed światem" (Brulion Bebe B., s. 12). A więc nie przystań i miejsce, do którego się wraca z radością, tylko schronienie przed światem, przechowalnia, hotel... Zresztą odwiedza go tyle przeróżnych obcych dzieciom osób, że nawet nie może być azylem i ostoją. Gospodyni z niej żadna, bo nic do zjedzenia w jej kuchni znaleźć nie można, a jedynie artystyczny nieład. Żyje dniem dzisiejszym - bezproblemowo, na luzie i mało oszczędnie. Dzieci mają do niej mówić po imieniu, jednak uważa, że nie należy ich rozpuszczać i ofiarowuje im na imieniny podręcznik do geografii. Ma w sobie "wszystkie możliwe cechy charakteru i usposobienia, oprócz chłodu, spokoju i opanowania" (Brulion Bebe B., s. 15). Niespodziewanie wyjeżdża do Ameryki i nie wraca w obiecanym dzieciom terminie. Dzieci podsumowują matkę krótko: "ale nas Józefina urządziła" (Brulion Bebe B., s. 50). Przysyła zdawkowe informacje, "że będzie śpiewać w jakiejś kawiarni" (Brulion Bebe B., s. 24) i pozostanie tam trzy miesiące. Opiekę nad dziećmi powierza swojej równie roztargnionej i nieobowiązkowej przyjaciółce. Jaka to niedojrzała matka! Jej bezmyślność, nieodpowiedzialność, a wręcz obojętność nie mają umiaru. Los jej dzieci nie jest jej obowiązkiem i udziałem.

W prozie Małgorzaty Musierowicz odnaleźć można jeszcze inną osobowość - matkę elegancką, inteligentną i wykształconą. Najczęściej jest ona lekarką, nauczycielką, pracownikiem naukowym. Stać ją na gosposię lub opiekunkę dla dziecka. Jej macierzyństwo skupia się niestety wokół zaspokajania potrzeb fizycznych. "Obiad przyrządzony przez gosposię czekał na piecyku w kuchni (...). Obok rondla stała kartka od mamy" (Opium w rosole, s. 31). Bardzo rzadko widuje się z dzieckiem, bo najważniejsza jest dla niej praca, a dopiero w drugiej kolejności rodzina i dom. Porozumiewa się więc z rodziną za pomocą informacyjnych kartek lub krótkich telefonów. Nie widzi zła w tym wszystkim, bo jest sumienna, zadbana, prowadzi się dobrze, a nawet się doktoryzuje. Samo "mieszkanie jest jej prawdziwym hobby i dowiodła wszystkim swego smaku, urządzając je wyłącznie w dwóch kolorach - w czarnym i białym" (Opium w rosole, s. 179). Obowiązkowa na wskroś, byle czego u niej w domu się nie je, więc stoi godzinami w kolejkach po rarytasy. Niestety, nikt z domowników jej nie docenia, bo jej wszystkie zalety przewyższa ta największa wada - brak miłości. Sama wewnątrz czuje, że kocha, bo potrafi określić swoją miłość do dziecka: "Ona wie, że ja ją kocham! Ja tylko... ja tylko nie umiem tego okazać!" (Opium w rosole, s. 216). Matka, która nie umie okazać miłości swemu dziecku... I niestety, dziecko od niej ucieka tam, gdzie czuje się dobrze - do obcych ludzi. Sam mąż stwierdza: "Co to za dom! To nie dom, to wystawa mebli! Nic dziwnego, że dziecko wolało uciec! Ja też co dzień uciekam!" (Opium w rosole, s. 204). Perfekcyjna czystość, wyszukany gust, ale w głębi - pustka.

Powyższe przykłady ukazują, jak Musierowicz postrzega matkę, jej rolę w życiu i w wychowaniu dzieci. Udało jej się barwnie wykreować kilka typów matki - od tej kochanej, prostej, ale zawsze wychodzącej życiu naprzeciw, poprzez matkę roztargnioną, która nie traktuje swej roli poważnie, do tej, która swoje powołanie traktuje zbyt sztywno, teoretycznie, a nie intuicyjnie i uczuciowo. Jej proza jest wiernym odzwierciedleniem życia każdego z nas i czytając ją, niejednokrotnie ma się wrażenie, że jest się jego cząstką. Urocza jest przede wszystkim rodzina Borejków na czele z jej matką, która serce ma otwarte dla każdego, kto zjawi się w jej domu nie tylko fizycznie, ale i oczyma swej wyobraźni. Młody czytelnik po lekturze jej utworów potrafi rozważyć, wyciągnąć wnioski, które mogą stać się kanwą w tworzeniu swojej wizji macierzyństwa; wizji, która może stać się jego udziałem już niedalekiej przyszłości.

Bibliografia:


S. Frycie, Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1945-1970, Warszawa 1978

M. Musierowicz, Kwiat kalafiora, Kraków 1992

M. Musierowicz, Ida sierpniowa, Kraków 1992

M. Musierowicz, Opium w rosole, Warszawa 1988

M. Musierowicz, Brulion Bebe B., Łódź 1992

M. Musierowicz, Noelka, Poznań 1992

A. Przecławska, Literatura dla dzieci i młodzieży w procesie wychowania, Warszawa 1978

Autor: Bogumiła Gruszczyńska-Kozan

[z [eduseek.interklasa.pl/]]
WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!

kgr

 
oj asiu soga masz ode mnie
Pozdrawiam, Kaja

asiu

 
chyba nie wszedł... ale dzięki w końcu nie dla sogów pomagam...
WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!

kgr

 
no faktycznie nie wiem dlaczego... kliknelam drugi raz i znwou nie weszlo
Pozdrawiam, Kaja

asiu

 
hehehe... nei martw się dziękuję za zauważenie mojej pracy...
pozdrawiam serdecznie trzymaj się cieplutko
WSZELKIE PRO¦BY O NAPISANIE CZEGOKOLWIEK, POMOC W NAPISANIU BIBLIOGRAFII CZY PRACY MATURALNEJ KASUJĘ! LUDZIE, MATURA TO EGZAMIN DOJRZAŁO¦CI A WY MNIE PROSICIE O POMOC PISZˇC MAILE Z BŁĘDAMI ORTOGRAFICZNYMI!
Strony: 1 2 3 4 5 6 Następna »

MATKA W LITERATURZE POMOCY!!!